poniedziałek, 5 stycznia 2015

#Jeszcze jeden?

Byłam zmęczona, mokra i radosna, gdy wróciłam. Z całej ekscytacji nie zauważyłam nawet, że w moim pokoju siedziały Darcy(było nas cztery Ja,Mary,Natalie, i Darcy) ze ZŁĄMANĄ RĘKĄ i Mary z jakąś kupą żelastwa na łokciu, co, jak się później okazało, było stelażem usztywniającym skręcenie.
-Natalie...co się stało. Co zrobiłaś Alex? Wygląda jakby zjadła o wiele za dużo misiów żelków...-zapytała Mary, czując, że (co w zasadzie było prawdą) została przeze mnie bezczelnie olana.
-Trzmiel...- odpowiedziała Natalie i przewróciła oczami
-Czyli?-Mary zaciekle próbowała dowiedzieć się czegoś o mojej nędznej sytuacji.
-Największy misio żelek jakiego widziała w swoim życiu-odparła Natalie z westchnieniem- A co wam się stało biedaki?
-Ręke złamałam nie widać?! Nigdy więcej na snowboard!-Powiedziałą wściekła Darcy
-Darcy, to niczyja wina. Zluzuj kobieto! Ja skręciłam łapkę, ale to nic takiego- odpowiedziała Mary leżąc na swoim łóżku.
Łóżko w zasadzie było wspólne. Ja też na nim spałam, ale Mary miała w zwyczaju wyrzucać mnie z każdego ,,wspólnego" miejsca. Była jak kot. Musiała nasikać na swój teren żeby wszyscy zrozumieli, że jest JEJ.
    Przysłuchiwałam się ich rozmowie i myślałam o tym, co wydarzy się dziś popołudniu. Była 16:16. Ktoś mnie kocha, pomyślałam. Zamknęłam oczy i otworzyłam je dopiero o 17:27, słysząc głośne pukanie do drzwi. Nikogo nie było w pokoju, więc zaspana otworzyłam drzwi.
-To ty?- spytałam widząc tego boskiego  GO.
-Ja..nie wiedziałem, że masz tu pokój-odpowiedział zakłopotany
-We..wejdziesz?-jąkałam się, bo właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że pewnie wyglądam jak upiór-siadaj, a ja tylko szybko skoczę do łazienki.
Lustro, szybki oddech. Chlusnęłam sobie wodą w twarz. Odkręciłam tubkę z napisem ,,problem z cerą? Korektor antyakne zatuszuje niedoskonałości!". Nałozyłam sobie obfitą warstwę, szczypnęłam się w policzki, żeby nie wyglądać jak prosto z grobu. Rozpuściłam i rozczesałam włosy, a zęby wyszorowałam, żebym miała świeży oddech. Na wypadek możliwości całowania. Musnęłam usta błyszczykiem, a potem szybko je zmyłam, bo stwierdziłam, że nie może pomyśleć, że ja się specjalnie dla neigo odpicowywuję. Wyszłam. Spojrzał na mnie. Usiadłam na przeciwko niego.

sobota, 21 czerwca 2014

#Śnieżki, pocałunki i niewielkie górki

Po przyjeździe jedyna rzecz, która przechodziła nam przez myśl to rozpakowanie od niechcenia i sen do samego ranka. Jak wymyśliłyśmy tak zrobiłyśmy.
Następnego dnia wybraliśmy się wszyscy na małą górkę obok ośrodka, w którym mieszkaliśmy.
-Ścigamy się?- krzyknął do mnie Daniel.
Spojrzałam na Mary, która nie potrafiła jeździć, i której obiecałam towarzystwo. Bardzo chciałam jechać z Danielem, a Mary się zgodziła z uśmiechem.
-Jasne cieniaku!- odpowiedziałam szczerząc się.
Wjechaliśmy na górkę. Wystartowaliśmy. O dziwo jako pierwsza na dół zjechałam ja, co zaimponowało wszystkim kolegom i koleżankom. To był świetny początek zimowiska!
Cały dzień spędziliśmy na stoku. Jeździłam głównie z Danielem i gdy ukradkiem patrzyłam na Michaela widziałam zazdrość i smutek w jego oczach. Czasem nasze spojrzenia się spotykały i uśmiechaliśmy się do siebie nawzajem. To było bardzo miłe.
Dzień później grupa bardziej zaawansowana w tym ja i Natalie (na nieszczęście) pojechała na wysooki stok, na który dwa lata temu baaardzo bałam się nawet wejść. W tym roku przyszło mi to bardzo łatwo śmigałam z góry, wyprzedzając nawet tych najlepszych. Po godzinnej jeździe bez chwili na odpoczynek postanowiłam zatrzymać się na górze. Na samym szczycie ze śniegu zbudowane było małe wzgórze, na którym zobaczyłam Trzmiela wraz z jego kolegą. Ucieszyło mnie to.
-Mogę się dosiąść? – spytałam
-Jasne!- powiedział z radością w głosie i bananem na twarzy
Niestety Natalie chodziła za mną wszędzie, toteż także i tu nie mogło jej zabraknąć. Odważna Nat rzuciła w Michaela śnieżką. Nie pozostał jej dłużny i już po chwili zaczęła się wielka bitwa śnieżkowa. 2o minut później dołączył też Daniel. Podczas gdy oni przeszli do dalszego etapu- zwalanie się w górki ja tylko rzucałam ich śnieżkami. Michael niepostrzerzenie złapał mnie za noge i spadłam z góry wraz z nim. Wylądowaliśmy tak, że on leżał na mnie (w pozycji do pompek) i trzymał moje ręce, a ja głęboko oddychałam wpatrując się w jego oczy. Przybliżył do mnie twarz i..niestety Natalie rzuciła w niego śnieżką co od nowa zapoczątkowało wielką bitwę. Daniel był tchórzem, więc gdy ktoś rzucał w niego śnieżkami tarczą obrończą byłam...ja. Michael jeszcze kilka razy rzucił we mnie śnieżką i zwalił mnie z górki.
-Mogę pożyczyć kasę?- spytałam grupę
-Jasne- odpowiedział Trzmiel
Poszłam do sklepu obok żeby kupić sobie wodę.

Wróciłam i zobaczyłam bardzo śmieszny obrazek. Tak jakby grupowa kanapka. Wypiłam pare łyków i wróciłam do zabawy. Michael watrł mi śnieg w twarz, co spowodowało, że goniłam go przez dobre 10 minut aż zmęczyliśmy się i położyliśmy daleko od górki. On przybliżył się do mnie, położył tak jak wtedy i umiejscowił swoją dłoń na moim policzku. Zamknęłam oczy, on też. Niestety przyjaciele, którzy zaczynali się martwić się naszą długą nieobecnością musieli wbiec właśnie wtedy, gdy prawie złączyliśmy nasze usta. Widać to nie był jeszcze ten moment.

#Los tak chciał!

3 dni przed wyjazdem okazało się, że niestety mam katar i lekką gorączkę. Mama była zaniepokojona i straciła pewność co do tego czy mam jechać na zimowiska. Błagałam ją i błagałam, leżałam w łóżku cały  dzień, piłam herbatę i łykałam wszystkie możliwe proszki. Los chciał żeby choroba wzięła się za mnie właśnie teraz! Dzień przed wyjazdem zaprosiliśmy mamę z okazji jej urodzin na smaczną kolację do restauracji indyjskiej. Poczułam się tam lepiej. Między innymi przez to, że po raz pierwszy od trzech dni zjadłam coś ciepłego i innego niż kleiki babci, siedząc na krześle. Mama jednak okazała się litościwa. Zapakowała mi leki do walizki i powiedziała, że mogę jechać tylko żebym na siebie uważała. Byłam przeszczęśliwa. Ucałowałam ją i poszłam spać żeby wydobrzeć jeszcze troche.
Nadszedł ranek. Byłam tak podekscytowana, że czułam stado motyli w moim brzuchu. Pojechałam z mamą na stację. Byli już prawie wszyscy, łącznie z Michaelem. Przytuliłam mamę i powiedziałam żeby już szła i spędziła cudowny dzień leniuchując w łóżku. Odłożyłam narty pod słup i pootknęłam się o deskę snowboardową, która widocznie leżała pod moimi nogami. Byłam skazana na upadek, a jednak nie poczułam bólu w żadnej z części mojego ciała. Znowu ktoś mnie złapał.
-Chyba bardzo lubisz upadać?- to był on. To był Michael.
- A ty chyba bardzo lubisz mnie łapać?- oboje się zaśmialiśmy i wróciliśmy na ziemię.
Wszyscy, łącznie z moim zastepem i Mary, patrzyli się na nas dziwnie. Zaśmialiśmy się i powiedzieliśmy, że wszystko gra.
- Alexandro! To było takie piękne!- powiedziała Natalie z zazdrością w oczach.
-Nawet go nie znam- odpowiedziałam jej obojętnie i odeszłam
Nie znałam go, ale postanowiłam, że na tych zimowiskach to się zmieni w 100%.
- Kupię Ci snickersa jeśli weźmiesz od niego numer na zimowiskach- powiedziała podeksytowana Mary.
- Zgoda- nie byłam pewna czy dobrze zrobiłam, ale to był wkońcu tylko snickers.
Podróż zleciała nam szybko i wesoło. Byłam bardzo zadowolona, bo znałam już wiele osób. W 6 godzinie jazdy do naszego przedziału wszedł Daniel. Moje oczy się zaiskrzyły. Usiadł koło mnie. Cieszyłam się, ale jednocześnie było mi dziwnie, bo nie mogłam się swobodnie ruszać. Rozmawialiśmy o muzyce i o nartach. Dowiedziałam się, że Daniel jeździł już od 11 lat. Mogłam przyjżeć się mu dokładniej. Miał duże brązowe oczy, był umięśniony, jego uśmiech nie był prosty, ale bardzo uroczy. 

#Co ze sobą zrobić?

Cały tydzień myślałam nad tytm co ze sobą wziąć. Wkońcu postanowiłam, że wybiorę się z Mary na zakupy.
-Halo?
-No co jest misiek?
-Zastanawiałam się co zabrać ze sobą na te zimowiska i powiem Ci, że nic nie mogę wymyślić. Pomyślałam, że może chciałabyś wybrać się ze mną do Harrods?
-Jasne to co o 16 pod twoim domem?
-Ok, dzięki! Pa!
Byłam szczęśliwa, że miałam na wyciągnięcie ręki tak świetną osobę. Zawsze mi pomagała, rozumiała nawet to co jej nie dotyczyło. Mogłam wypłakać się w jej ramię morzem łez a ona i tak zamiast wycierać ulubioną bluzkę trzymała mnie w ramionach dopóki się nie uspokoiłam, co trwało czasem nawet i trzy godziny. To właśnie dlatego podczas przyjaźni z Melanie nie było mi tak dobrze i skrycie tęskniłam za Mary. Oczywiście dalej starałam się utrzymywać kontakty z Melanie, ale sama w sercu dobrze wiedziałam, że nie jest to to samo co z Mary. Miałam też drugą przyjaciółkę, z którą dogadywałam się prawie tak dobrze jak z Mary. Prawie.Sylvia była bardzo mądra i lojalna, ale nie można było liczyć na nią zawsze, nie odebrałaby tym samym radosnym głosem co zawsze gdybym zadzwoniła do niej o 1:00 w nocy. Ja Sylvia i Melanie tworzyłyśmy w naszej klasie tzw. Świętą trójcę. Sylvs i Mel były okropnie zazdrosne o Mary, a ja starałam się, co proste nie było, dogadywać się z oboma stronami.
Wracając do (JUŻ NIEDŁUGO) zimowisk i naszych zakupów. Spędziłyśmy cudowne popołudnie w centrum. Rozmawiałyśmy jak cudownie będzie za tydzień kiedy już będziemy siedziały w pociągu. Kupiłam sobie nową kurtkę i dosyć ładne ciepłe buty. Mary spodobały się jedne spodnie, ale po przymierzeniu okazało się, że nie leżą na niej tak świetnie jak na wieszaku.

Został mi tydzień.  Byłam niecierpliwą osobą, a to naprawde nie pomaga w takich sytuacjach.

piątek, 20 czerwca 2014

#Świat stanął na głowie!

Natalie....nie przepadałam za nią. Była dość masywną, ciemnowłosą dziewczyną, która uważała, że zawsze ma racje i biła wszystkich wokół. Nie wiem jakim cudem miała tych 14 chłopaków.Byłam urażona jej okropnym, doprawdy, zachowaniem wobec Mary. Mówiła jak jej zależy na przyjaźni z nami a w rzeczywistości zabrała jej Patricka sprzed nosa. To było karygodne zachowanie. Njagorsza zbrodnia wśród dziewczyn. Minęło sześć miesięcy odkąd poznałam Trzmiela, a ona już zdążyła wziąć od niego numer i nachalnie wypisywać do niego. Skąd to wiedziałam? Wyobraźcie sobie, że napisał do mnie!

-Znasz Natalie ?

-Tak, jest w mojej drużynie...

- Czemu do mnie pisze?

-Może jej się podobasz J

- Może....w każdym razie powiedz jej żeby przestała

- Ok

-Cześć

- Pa

Zależało mi na nim więc odrazu napisałam do niej o prośbie Trzmiela. Okropnie się wkurzyła, że mieszam się w jej sprawy, ale mało mnie to obchodziło, więc zaprzestałam cokolwiek do niej pisać.

- Powiedziałam jej. Okropnie się wkuzryła, ale chyba przestanie. Jakbyś miał z nią problemy wiedz, że to u niej normalne i poprostu ją zablokuj

- Ok, dzięki

- Spoko... Będziesz na zimowisku? – Skorzystałam z okazji do spyatnia go o to

- Będę. Jeżdżę na nartach J

- Ja też. Będzie super! Muszę lecieć, pa

Mój świat stanął na głowie. ON TEŻ JECHAŁ!!!! To najlepsze co mogło mi się w życiu przytrafić. Cały tydzień spędzony z nim! Nawet nie martwiło mnie, że jedzie też Natalia. Byłam podekscytowana, ale jednocześnie było mi źle, bo nie odpisał mi ,,pa” na moje ,,pa”.... To nie był powód do zmartwień przy takie nowinie, toteż szybko o tym zapomniałam. I zaczęłam kompletować rzeczy na wyjazd.

#Zazdrość mnie zżera


 


Dwa miesiące po tym romantycznym zdarzeniu z Trzmielem  powoli zaczynałam się denerwować. Nie pisał do mnie. Nie dzwonił, co z tego, że nie miał mojego numeru. Nie spotkałam go, bo nie było kiedy i gdzie. Mary zaczęła spotykać się z Patrick’iem. To kompletnie mnie dobiło. Oczywiście, gdy już się umówili to nie były ich osobiste spotkania sam na sam, tylko zawsze jako przyzwoitka chodziłam z nimi ja. Było mi smutno. Przytulali się, rozmawiali, słodkie słówka w esemesach i na facebooku. To było nie do zniesienia. Zazdrość zżerała mnie okropnie. Też chciałam być najważniejsza w czyimś sercu, też chciałam poczuć się ,,kochana”.

Mary nie mówiła o niczym innym. Patrick to, Patick tamto, Patrick dał mi kwiaty, Patrick ma takie ładne włosy. Byłam wściekła. Czułam jakby zupełnie o mnie zapomniała, a przecież miała to być przyjaźń ponad wszystko. Ponad wszystko, czyli ponad chłopców także. Moja ,,siostra” widocznie nie trzymała się tej zasady, więc skreśliłam naszą przyjaźń i zaczęłam trzymać się z Melanie. Była ładną brunetką  mojego wzrostu, której uśmiech był prosty i nieskazitelnie biały. Miałyśmy wspólne zainteresowania i świetne tematy do rozmów, jedyną wadą było to, że nie znosiła tematów związanych z miłością i chłopakami, ponieważ twierdziła, że to głupota i strata czasu w tym wieku. Miała oczywiście rację, ale ja tego nie pojmowałam.

Pewnego razu, gdy Mel odprowadzała mnie do domu postanowiłyśmy wstąpić do KFC. Stałam zniecierpliwiona w kolejce i rozglądałam się do okoła w poszukiwaniu wolnego stołu. Na samym końcu lokalu stał stolik, przy którym siedział nie kto inny niż sam Michael. Siedział z widocznie starszym kolegą. Miał na twarzy wielki uśmiech i wyglądał na zupełnie beztroskiego, w 100% szczęśliwego chłopaka. Zauważył mnie, powiedział coś koledze, pokazał na mnie palcem i kolega się odwrócił. Uśmiechnęli się i pomachali, a ja zawstydzona z wypiekami na twarzy odmachałam i szybko się odwróciłam. Znałam tego jego kolegę. To był Daniel. Micheal siedział w moim sercu gdzieś bardzo głeboko, ale nie kryłam, że 5 lat starszy Daniel też bardzo mnie pociągał. Był wysokim brunetem, nie tak bardzo szczupłym jak Trzmiel, lecz za to bardzo wesołym. Nie było wolnych stolików, toteż wwzięłyśmy jedzenie na wynos. Oczywiście jako, że obaj bardzo mi się podobali spędziłam wieczór na rozmyślaniu o tym, którego wybrać.

Po miesiącu przyjaźni z Melanie dowiedziałam się o tym, że Patrick zerwał z Mary dla Natalie-mojej koleżanki z klasy, która uganiała się za każdym chłopakiem. Pomyślałam, że to nie Mary, ale ja zachowałam się jak kompletna idiotka nie ciesząc się jej szczęściem i postanowiłam, że muszę ją przprosić. Zaprosiłam Mary na noc, przeprosiłam (przyjęła) i wyjaśniłam jej co kryje się w moim sercu. Spędziłyśmy cała noc na rozmawianiu, śmianiu się i odgadywaniu życiowych tajemnic. Powiedziałam sobie, że taka sytuacja ma się więcej z mojej strony nie powtórzyć.

2 dni później dowiedziałam się, że mój szczep organizuje zimowiska harcerskie. Byłam podekscytowana i jednocześnie przerażona, bo na nartach nie jeździłam od 2 lat. Przeleżałam kilka nocy  z rzędu myśląc czy on też będzie i powzięłam decyzję, że muszę się o o to spytać na facebooku.

#Oczekiwanie

Minął tydzień od poznania Michaela. Siedział w moich myślach non stop. Nie mogłam się skupić na lekcjach, mimo, że bardzo zależało mi na dobrych ocenach. Stwierdziłam ,że ostatecznie i koniecznie muszę przestać o nim myśleć. Przez dwa dni może to działało, ale otrzymałam od niego wiadomość na facebooku. Brzmiała tak : ,,Znamy się?”. Po piętnastu minutach zastanawiania się co odpowiedzieć, żeby nie wziął mnie za idiotkę, odpisałam najprościej na świecie : ,,Wpadłeś na mnie na początku roku harcerskiego”.  Po paru sekundach usłyszałam dźwięk nowej wiadomości ,, No tak. Pamiętam! Jeszcze raz sorry. Byłem rozkojarzony..Muszę lecieć pa”. Stać mnie było jedynie na ,,Pa”. Niemalże godzinę później usłyszałam dźwięk nowej wiadomości. Myślałam, że to on więc szybko chwyciłam telefon, ale to była niestety tylko Bruce. Powiedziała, że będziemy miały zbiórkę z zastępem chłopców.
11 lat to wiek, w którym jarają cię wszyscy chłopcy. Nieważne brzydcy , ładni, wysocy, niscy, mili, niemili. WSZYSCY! Dlatego, mimo że nie wiedziałam jaki to zastęp i czy przypadkiem nie będzie tam Michaela byłam baardzo podekscytowana.Pozostałam w przekonaniu, że znowu spotkam tego chłopaka. Nie mogłam się doczekać piątku! Rozmyślałam jak to będzie kiedy wejdzie do naszej harcówki spojrzy na mnie i się uśmiechnie, ja mu odmacham, a moje koleżanki, w tym Mary, będą zieleniały z zazdrości. Z Mary ostatnimi czasy nie układało mi się najlepiej. Pokłóciłam się  z nnią o jakąś głupotę. Zarzuciła mi, że nie mam dla niej czasu, że gdy pyta mnie czy nie chciałabym się z nią spotkać zawsze odpowiadam ,,Nie, nie mam czasu”. Może to w pewnym stopniu była prawda, ale ja nie mogłabym skupić się na rozmowie z nią. Byłam taka głupia, że nie przyszło mi do głowy powiedzieć jej co czuję i, że podoba mi się Trzmiel. Wydawało mi się, że ona podoba się wszystkim chłopcom. Idealna cera, szczuplutka, średniego wzrostu i z milionem UDANYCH zdjęć na facebooku. Ja byłam, jak mi się wydawało, bardzo przeciętną nastolatką. Wysoka, szczupła, blondynka, z lekkim trądzikiem, który dzięki Bogu maskował korektor.
Wkońcu po długim oczekiwaniu był PIĄTEK! !
15:20, 21, 22,23.... 15:29. Ta minuta dłużyła się i dłużyła, aż w końcu 15:30. Byłam zdenerwowana, ale próbowałam tego po sobie nie pokazywać. Weszli radośni do naszej harcówki. Paru z nich było całkiem całkiem, ale nie dojrzałam wśród nich Michaela. Po pięciu minutach wbiegł.
-Sooorry byłem w toalecie... Jestem Michael, ale mówcie na mnie Trzmiel- Powiedział szybko
Byłam przeszczęśliwa, że jednak znowu mogłam go zobaczyć. Wiedziałam, że to pewnie tylko zauroczenie, ale i tak chciałam zrobić wszystko żeby mnie zauważył. Spiewaliśmy, biegaliśmy graliśmy a na koniec jedliśmy banany. Wszyscy później rzucaliśmy się skórkami po nich. Staraliśmy się biegać pomiędzy nimi, ale ja oczywiście musiałam się o jedną ze skórek potknąć. Zamknęłam oczy żeby nie widzieć upadku, ale zamiast poczuć twardą ziemię poczułam czyjeś ramiona. Otworzyłam oczy i zobaczłam jego zatroskaną twarz. Uśmiechnęłam się zażenowana. Odwzajemnił uśmiech, podniósł mnie i wkońcu poczułam znów ziemię pod nogami. To był cudowny dzień. Nie mogłam odpędzić od siebie myśli czy on na mnie patrzył i widział jak upadam, więc podbiegł szybko żeby nic mi się nie stało czy może ciągle stał obok mnie...Wiedziałam jedynie, że w tych ramionach chciałabym zostać już na zawsze.