sobota, 21 czerwca 2014

#Co ze sobą zrobić?

Cały tydzień myślałam nad tytm co ze sobą wziąć. Wkońcu postanowiłam, że wybiorę się z Mary na zakupy.
-Halo?
-No co jest misiek?
-Zastanawiałam się co zabrać ze sobą na te zimowiska i powiem Ci, że nic nie mogę wymyślić. Pomyślałam, że może chciałabyś wybrać się ze mną do Harrods?
-Jasne to co o 16 pod twoim domem?
-Ok, dzięki! Pa!
Byłam szczęśliwa, że miałam na wyciągnięcie ręki tak świetną osobę. Zawsze mi pomagała, rozumiała nawet to co jej nie dotyczyło. Mogłam wypłakać się w jej ramię morzem łez a ona i tak zamiast wycierać ulubioną bluzkę trzymała mnie w ramionach dopóki się nie uspokoiłam, co trwało czasem nawet i trzy godziny. To właśnie dlatego podczas przyjaźni z Melanie nie było mi tak dobrze i skrycie tęskniłam za Mary. Oczywiście dalej starałam się utrzymywać kontakty z Melanie, ale sama w sercu dobrze wiedziałam, że nie jest to to samo co z Mary. Miałam też drugą przyjaciółkę, z którą dogadywałam się prawie tak dobrze jak z Mary. Prawie.Sylvia była bardzo mądra i lojalna, ale nie można było liczyć na nią zawsze, nie odebrałaby tym samym radosnym głosem co zawsze gdybym zadzwoniła do niej o 1:00 w nocy. Ja Sylvia i Melanie tworzyłyśmy w naszej klasie tzw. Świętą trójcę. Sylvs i Mel były okropnie zazdrosne o Mary, a ja starałam się, co proste nie było, dogadywać się z oboma stronami.
Wracając do (JUŻ NIEDŁUGO) zimowisk i naszych zakupów. Spędziłyśmy cudowne popołudnie w centrum. Rozmawiałyśmy jak cudownie będzie za tydzień kiedy już będziemy siedziały w pociągu. Kupiłam sobie nową kurtkę i dosyć ładne ciepłe buty. Mary spodobały się jedne spodnie, ale po przymierzeniu okazało się, że nie leżą na niej tak świetnie jak na wieszaku.

Został mi tydzień.  Byłam niecierpliwą osobą, a to naprawde nie pomaga w takich sytuacjach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz