Cały tydzień myślałam nad tytm co ze sobą wziąć. Wkońcu
postanowiłam, że wybiorę się z Mary na zakupy.
-Halo?
-No co jest misiek?
-Zastanawiałam się co zabrać ze sobą na te zimowiska i
powiem Ci, że nic nie mogę wymyślić. Pomyślałam, że może chciałabyś wybrać się
ze mną do Harrods?
-Jasne to co o 16 pod twoim domem?
-Ok, dzięki! Pa!
Byłam szczęśliwa, że miałam na wyciągnięcie ręki tak
świetną osobę. Zawsze mi pomagała, rozumiała nawet to co jej nie dotyczyło.
Mogłam wypłakać się w jej ramię morzem łez a ona i tak zamiast wycierać
ulubioną bluzkę trzymała mnie w ramionach dopóki się nie uspokoiłam, co trwało
czasem nawet i trzy godziny. To właśnie dlatego podczas przyjaźni z Melanie nie
było mi tak dobrze i skrycie tęskniłam za Mary. Oczywiście dalej starałam się
utrzymywać kontakty z Melanie, ale sama w sercu dobrze wiedziałam, że nie jest
to to samo co z Mary. Miałam też drugą przyjaciółkę, z którą dogadywałam się
prawie tak dobrze jak z Mary. Prawie.Sylvia była bardzo mądra i lojalna, ale
nie można było liczyć na nią zawsze, nie odebrałaby tym samym radosnym głosem
co zawsze gdybym zadzwoniła do niej o 1:00 w nocy. Ja Sylvia i Melanie
tworzyłyśmy w naszej klasie tzw. Świętą trójcę. Sylvs i Mel były okropnie
zazdrosne o Mary, a ja starałam się, co proste nie było, dogadywać się z oboma
stronami.
Wracając do (JUŻ NIEDŁUGO) zimowisk i naszych zakupów.
Spędziłyśmy cudowne popołudnie w centrum. Rozmawiałyśmy jak cudownie będzie za
tydzień kiedy już będziemy siedziały w pociągu. Kupiłam sobie nową kurtkę i
dosyć ładne ciepłe buty. Mary spodobały się jedne spodnie, ale po przymierzeniu
okazało się, że nie leżą na niej tak świetnie jak na wieszaku.
Został mi tydzień.
Byłam niecierpliwą osobą, a to naprawde nie pomaga w takich sytuacjach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz